o matko widzę, ze wiele osób ma problemy z odcinkiem szyjnym kręgosłupa. mi w zeszły czwartek podczas gdy szłam sobie spokojnie ulicą przeskoczyło coś jakby prąd w lewym ścięgnie karku i momentalnie zaczęła boleć mnie głowa aż do oka. wzięłam wszystkie możliwe leki - solpadeinę, ketonal, opokan, pyralginę, sumigrę byłam w szpitalu dostałam zastrzyk z ketonalu oraz dexovenu. stosuję maść rozgrzewającą dip hot - nic nie działa. już ponad tydzień boli mnie lewa strona głowy tetniącym,pulsującym ćmiącym bólem, boli mnie bark i lewa strona karku łącznie ze ścięgnem, które wchodzi w potylicę. jestem już tym tak sfrustrowana, że chce mi się płakać. od 2 dni próbuję ćwiczyć, rozciągać kark, ale cały czas czuję, że coś jest tam zakleszczone i nie chce odskoczyć, jakby za krótka kłująca nitka, która ciągnie się od barku przez potylicę aż do oka. czy ktoś może miał taki sam przypadek? jak sobie z tym poradziliście? na czwartek 1 sierpnia mam umówioną wizytę u lekarza internisty, ale już po prostu nie mogę wytrzymać bo 1 sierpnia miną 2 tygodnie jak się męczę z tym bólem. :(
jeśli ktoś może mi coś doradzić będę wdzięczna, bo już wysiadają mi nerwy.