Cześć. Mam 39 lat, ponad półtora roku temu dowiedziałem się przypadkiem że mam
tętniaka mózgu. Ale może od początku..
Uległem wypadkowi samochodowemu gdzie podczas badań kontrolnych wykryto
naczyniaka mózgu. Już po 1 operacji dowiedziałem się że jest źle. Że to nie jest naczyniak lecz tętniak, że sprawa jest dość poważna i muszą mnie operować za kilka miesięcy znowu. Poddałem się zabiegom bo cóż innego mi pozostało...
Jestem po 3 embolizacjach tętniaka mózgu. Podczas ostatniej embolizacji doszło do powikłań w trakcie zabiegu, dostałem m.in.
udaru mózgu. Tętniak został zabezpieczony tzw. Klejem, co kolwiek to oznacza. Straciłem częściowo wzrok na jedno oko, straciłem pamięć, jąkam się i przeciągam zdania, przekręcam litery w wyrazach, budzę się bez powodu w nocy i nie śpię przez kilka godzin, mam częste skoki ciśnienia i nagłe silne bóle płowy. Ostatecznie jestem już 10 miesięcy po zabiegu i nie jest za dobrze. Mam jakieś zmiany w mózgu. Ale na razie nie chcą wykonywać badań kontrolnych bo że niby za wcześnie.
Lekarz poradził mi bym przeżywał i cieszył się każdym dniem tjk by to miał być mój ostatni dzień...
Jak tu żyć...? Czuję że żyję z tykającą bombą w głowie z opóźnionym zapłonem...