Uczestniczę w tamtym forum, ale zobacz, tam ciągle lądują osoby z zagrożeniem, które nagle dowiedziały się,że mają
tętniaka.A czasami ich bliscy leżą w szpitalu z powikłaniami po nagłym pęknięciu tętniaka. Dodaję im otuchy, odpowiadam na pytania o embolizację, inne metody leczenia, podaję tylko to , co sama przeżyłam.
Moja sytuacja jest inna, jestem po wylewie niepowikłanym i embolizacji.Mam zamiar wrócić do pracy. po długim zwolnieniu.Szukam osób, które żyją z Tętniakiem już kilka lat, pracują. Chciałabym wiedzieć , czy dobrze się czują ,jak sobie radzą. Co z późnymi zmianami,
bólami głowy, kolejnymi angiografiami. U mnie nie ma już pożaru, jest tlący się żar. Jeśli przeczyta to właśnie osoba pracująca, a będąca już kilka lat po, niech się odezwie- pocieszy niedowiarka, który myśli,że praca mu zaszkodzi. Tak bardzo chciałabym pobyć z synem mam 46 lat, a moja praca to nerwy, nerwy plus nadciśnienie. Każdy , kto to przeżył, wie że to mieszanka wybuchowa.Poza tym dramatyczne pęknięcie tętniaka nastąpiło w miejscu pracy i to mnie stresuje dodatkowo. Brr... niech ktoś napisze- pracuje daję radę, unikam.., nie martwię się.G.