Witajcie :)
Czytam wasze wypowiedzi o epilepsji, jak wpłynęła ona na wasze życie. Cieszę się, że jesteście i dzielicie się własnymi doświadczeniami. To daje mi ukojenie, ponieważ sama mierzę się z tą chorobą i nie są obce dla mnie wasze przemyślenia.
Moja epilepsja jest skroniowa. Zmagam się z nią od 2 lat. Pojawiła się nieproszona od tak sobie i zmagam się z nią do dziś. Nie ustaję w nadziei, że odejdzie tak niespodziewanie szybko, jak się pojawiła. Moje napady pojawiają się w nocy-na szczęście, bo prowadzę aktywny tryb życia i nie wyobrażam sobie jak bym funkcjonowała z nią w ciągu dnia.
Miłość, praca, codzienne obowiązki i biegnące za mną ambicje, plany, marzenia nie pozwalają mi się poddać tak łatwo. Lecz bywają chwile takie jak ta, kiedy mam ochotę powiedzieć: "padaczko wyp........laj!" i położyć się spać wiedząc, że ona nie wprawi mojego ciała w konwulsje.
Wy również dodajecie mi dużo nadziei i nie ustawajcie w tym, aby pisać, mówić, dzielić się z innymi tym co was boli. Jednoczmy się i wspierajmy się, bo kto jak nie my zrozumie nas (no chyba , że doktorek, który z namiętnością pisarza wypisuje recepty na epi;)
Pozdrawiam Was i do następnego wpisu.
"A"