Reklama:

O epilepsi i o naszym życiu ;) (5652)

Forum: Padaczka

gość
29-03-2016, 09:42:41

Maju, jestem, czytam Wasze posty, ale sama biorę sporadyczny udział w pisaniu.
Cieszę się, że dołączyła do naszego grona nowa koleżanka Ala.
Witam Alu na pokładzie.
Ja wróciłam półtora tygodnia temu z Kołobrzegu, tam dwa tygodnie leżałam w łóżku, infekcja, badania w szpitalu, do domu wracałam chora, poszłam u nas do lekarza okazało się, że mam zapalenie oskrzeli, dzisiaj wzięłam ostatnią tabletkę antybiotyku, nadal nie czuję się dobrze. Tam miałam niewielki atak, wywołany antybiotykiem, ale jak mówiłam lekarzowi, że jestem epileptykiem to stwierdził, że ten antybiotyk nie przeszkadza, myślałam, że z bólu głowy będę gryź ściany do tego zaburzenia w mózgu, okropnie zniosłam to wszystko. Chciałam inny antybiotyk, który mogę brać, to nie, bo jest drogi, tylko, że receptę sama wykupowałam. Do tego naruszyłam żołądek, tak było wredne jedzenie, na śniadanie i kolację praktycznie tylko kromki. Na obiady przeważnie sosy zagęszczane mąką pszenną. Postanowiłam napisać skargę do Dyrekcji, bo być może Dyrekcja o niczym nie wie. A do tej skargi zmusiło mnie niewłaściwe zachowanie Pani z recepcji, wyżywienie jakie nam serwowano, uboga baza zabiegowa. W końcu to nie są małe pieniądze jakie idą za kuracjuszem, a kuracjusz też dopłaca.
Na duchu podnoszą mnie moje pszczółki, wszystkie rodzinki przeżyły, wczoraj pięknie pracowały.
Maju jest to naprawdę odskocznia od jakichkolwiek problemów.
Pozdrawiam Alutka
gość
29-03-2016, 11:23:26

Witam moją imienniczkę, miło że są tu takie życzliwe osoby.
Oj tak, skąd ja to znam, pewność lekarzy że zażywanie jakiegoś leku jest bezpieczne, a potem różne działania niepożądane.. Też się przejechałam. Raz po antybiotyku na angine miałam bezwładne kończyny, objawiało się w taki sposób że po chwilowym niewielkim wysiłku kończyny traciłam jakby władze, np zaszywałam coś i nagle tak mi się męczyły ręce że czułam taką słabość że musiałam dać im odpocząć albo na krótkim spacerze upadałam nagle bo nie mogłam zrobić kolejnego kroku.. masakra byłam przerażona wtedy.. i od teraz sprawdzam na ulotkach , czytam opinie, ostanio zdecydowałam nie brać leków zastąpiłam innymi bo były duże zastrzeżenia dla epileptyków w ulotce. Myślę że warto czasem skonsultować się z dwoma lekarzami w przypadku wątpliwości.
Alutka, współczuję niemiłych doświadczeń w szpitalu. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia.
Marlena, ja też bym bardzo chętnie się gdzieś wyszalała. Trochę ostatnio na to narzekam, bo przeniosłam się do innego miasta i nie ma z kim wyjść, ze starymi znajomymi ciężko się spotkać (czas i odległość).
Teraz trochę słonko wyszło więc lecę sie przejść.
Pozdrawiam Ala :)
gość
30-03-2016, 09:17:04

Witam Wszystkich;
Alu, ja byłam w sanatorium w Kołobrzegu i tam spotkało mnie takie niemiłe doświadczenie, natomiast w szpitalu w Kołobrzegu spotkałam się z bardzo miłą obsługą, lekarz przepisał mi antybiotyk na moje życzenie, czyli taki jaki mogę brać, porobiono mi badania, czułam się bardzo słabo więc zawezwano wcześniej lekarza, na temat obsługi w szpitalu nie mogę powiedzieć marnego słowa. Nie zatrzymano mnie w szpitalu, gdyż nie było podstaw, a ponadto gdybym została w szpitalu musieliby mi przedłużyć pobyt w sanatorium.
Powoli wracam do zdrowia, cały czas od przyjazdu do domu leczę się miodkiem, był też antybiotyk, co pomaga, myślę, że jedno i drugie.
Od czasu do czasu wyjdę na zewnątrz popatrzeć na moje pszczółki (mam małą pasiekę).
Pozdrawiam Alutka
gość
04-04-2016, 13:08:01

Oj Alutko. Współczuję. Pojechalas się odprężyć. Nawdychac jodu. A cały czas w łóżku...
Ale domek zawsze leczy. Cieszę się, że już lepiej się czujesz. Tak właśnie myślałam że już z pszczolkami robisz. Mam sąsiada co ma tam też ich troszeczkę, to teraz pszczółki i u mnie na podwórku przesiaduja bo wypuścił je.
Alu i Alutko nie straszcie mnie tak tymi tabletkami. Mi co da lekarz jakieś tabletki to zawsze zastrzeżenie dla epileptykow i mam obawy ale przeważnie biorę i odpukac nic się takiego nie dzieje.
dzisiaj się strasznie czuje. Mam aury ale nie poddaje się. Staram się nie myśleć o tym. Sama w domu z dzieckiem jestem więc wszystko robię co się da by nie myśleć o chorobie...
Pozdrawiam.
Marlena
gość
09-04-2016, 08:58:59

Witam,
Ojej, podziwiam Was, ja na widok pszczół jestem zestresowana, a co dopiero w takiej ilości jak w pasiece. Wiem, że to pożyteczne stworzenia, ale tak na mnie niestety działają. Ale jeśli komuś taki widok sprawia przyjemność to dobrze.
Jak to się mówi wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej.
Jeśli chodzi o tabletki.. to niestety mimo zastrzeżeń przy padaczce czasem jest potrzeba ich zastosowania. I myślę, że lekarze wiedzą co robią. Jak coś nie gra to ja zawsze staram się szybko reagować i udaję się do lekarza, żeby je zmienił. Ostatnio tylko raz zrezygnowałam z leków, które zapisał mi lekarz tak na prawdę przy drobnej dolegliwości. Przeczytałam koszmarne opinie ludzi, do tego w ulotce pół strony na temat zastrzeżeń przy padaczce i się przestraszyłam i stwierdziłam, że spróbuję najpierw czegoś bez recepty i pomogło. Oczywiście wszystko zależy od tego jak poważna jest dolegliwość.
A ja po moim półrocznym załamaniu powoli wracam do formy i strasznie się z tego cieszę. Podjęłam pracę taką nieco luźniejszą, dzięki temu wyszłam do ludzi. Oczywiście jest trochę mniej czasu na moją terapię, ale staram się o tym nie zapominać.:)
Pozdrawiam i życzę zdrowia i lepszego samopoczucia.:)
Ala
gość
16-04-2016, 13:21:18

Witam! Mam chorego brata na guza mózgu. Oczywiście ma również padaczkę. Bierze dwa rodzaje depakiny i neurotop. Dzisiaj miał dwa ataki i śpi cały czas. Cały dzień jest w łóżku. Zastanawiam się czy bardzo są niebezpieczne te ataki. Czasem nie ma ataków przez miesiąc ale jak już jeden ma w ciągu dnia to powtarzają się potem i jest ich kilka. Boję się że będzie kolejny.
gość
16-04-2016, 16:20:39

Witam,
Wiesz ja też miałam kiedyś częściej ataki i zdarzyło się kilka w ciągu dnia. Pamiętam, że najwięcej było ich w okresie dojrzewania i często bywałam na badaniach, kontrolach itd. Wiesz ja trafiłam ostatnio do bardzo dobrego lekarza i ten od razu zaczął wprowadzać mi stopniowo inne leki, a każdy poprzedni wolał nic nie ruszać i nie ryzykować bo miałam ataki dosyć rzadko. Ten powiedział, że on zawsze dąży do tego, żeby ataków nie było. Może warto poszukać w waszej okolicy lekarza, który cieszy się dobrą opinią. Może uzna, że zmiana leków jest konieczna..
Jeśli chodzi o zmęczenie, to normalne, po każdym ataku jestem wykończona i nawet nie mam siły przejść paru kroków albo ledwie utrzymam szklankę wody w ręce. Utrata przytomności, atak pożera mnóstwo energii i bardzo potrzebny jest wtedy sen.
A w jakim jest wieku Twój brat?
Jeśli ataki są naprawdę dosyć często polecam zwrócić się do neurologa na kontrolę.
Myślę, że najbardziej niebezpieczny jest upadek chorego, może się o coś uderzyć spaść z wysokości, ale temu można zapobiec. I oczywiście stan padaczkowy.
Im więcej będzie dbał o siebie i wy mu w tym pomożecie, tym będzie lepiej. U epileptyków ważny jest regularny tryb życia i unikanie czynników mogących wywołać atak - zmęczenie, silny głód, stres, migające światła, duży wysiłek fizyczny, alkohol, nawet zbyt długie przebywanie na słońcu w upały (ja po tym miałam atak) itp.
Mam nadzieję, że rozwiałam trochę wątpliwości i że ataków będzie mniej.
Wierzę, że będzie lepiej. Głowa do góry :)
Pozdrawiam
Ala
gość
16-04-2016, 21:29:54

Witam, moja 12 -letnia córka od 6 lat cierpi na lekooporną padaczkę.Stosowaliśmy około 8 leków w różnych wariacjach, dietę ketogenną (tzn. wysoko tłuszczową, jednocześnie nisko węglowodanową), która to dieta zmniejszyła liczbę ataków, niestety jest bardzo restrykcyjna i córka nie mogła się do niej dostosować. Niedawno znalazłam w internecie wykłady Jerzego Zięby oraz rosyjskiego profesora Neumywakina, który stosuje wodę utlenioną do leczenia wielu chorób, bo twierdz, że większość z nich powstaje w wyniku niedotlenienia. Od 3 tygodni inhaluję córkę mieszanką soli fizjologicznej i wody utlenionej, dodatkowo ograniczam do minimum węglowodany, zwiększając maksymalnie tłuszcze.Nie chcę przedwcześnie się cieszyć ale w tym czasie miała tylko kilka ataków, zaznaczając, że przed stosowaniem inhalacji było ich do 10 dziennie. Stosując wodę utlenioną należy przyjmować duże ilości witaminy C, ale nie takiej z apteki tylko ze sklepu zielarskiego.Piszę to, bo chciałam podzielić się moimi doświadczeniami z kimś kto może odważy się zastosować inhalacje i potwierdzi moje spostrzeżenia. Pozdrawiam, KAŚKA.
gość
17-04-2016, 07:11:34

Witam Kasiu;
Najlepszą witaminą C jest naturalny sok z wyciśniętej cytryny, nie jakieś specyfiki farmaceutyczne i spróbuj tak robić.
Co do pozostałej terapii nie wypowiem się, gdyż jej nie znam.
Mam nadzieję, że choroba minie, często tak bywa, że w okresie rozwojowym wiele chorób mija.
Życzę zdrowia córce i powodzenia w terapii.
Alicja
gość
29-05-2016, 17:35:21

Witam! Pisałam na temat mego brata chorego na guza mózgu i epilepsję. Co do diety to on ma swoja diete bo ma też inne choroby: cukrzycę, łuszczycę, stłuszczenie wątroby, wodogłowie. Teraz był gorszy czas. Ledwo rozmawiał, nikt go nie rozumiał, ciągle spał. Jutro jedzie do wojskowego instytutu medycznego w warszawie. Może tam coś poradzą, bo jest z nim źle. Lekarz onkolog twierdzi że może coś się w głowie dziać np. guz może odrastać. Miał wycięty guz, ale nie w całości.

gość

Dopuszczalne formaty pliku graficznego: jpg, jpeg , png.

Rozmiar zdjęcia nie powinien przekraczać 0.6MB.

Reklama:
Reklama:
Reklama: