Maju, jestem, czytam Wasze posty, ale sama biorę sporadyczny udział w pisaniu.
Cieszę się, że dołączyła do naszego grona nowa koleżanka Ala.
Witam Alu na pokładzie.
Ja wróciłam półtora tygodnia temu z Kołobrzegu, tam dwa tygodnie leżałam w łóżku, infekcja, badania w szpitalu, do domu wracałam chora, poszłam u nas do lekarza okazało się, że mam zapalenie oskrzeli, dzisiaj wzięłam ostatnią tabletkę antybiotyku, nadal nie czuję się dobrze. Tam miałam niewielki atak, wywołany antybiotykiem, ale jak mówiłam lekarzowi, że jestem epileptykiem to stwierdził, że ten antybiotyk nie przeszkadza, myślałam, że z bólu głowy będę gryź ściany do tego zaburzenia w mózgu, okropnie zniosłam to wszystko. Chciałam inny antybiotyk, który mogę brać, to nie, bo jest drogi, tylko, że receptę sama wykupowałam. Do tego naruszyłam żołądek, tak było wredne jedzenie, na śniadanie i kolację praktycznie tylko kromki. Na obiady przeważnie sosy zagęszczane mąką pszenną. Postanowiłam napisać skargę do Dyrekcji, bo być może Dyrekcja o niczym nie wie. A do tej skargi zmusiło mnie niewłaściwe zachowanie Pani z recepcji, wyżywienie jakie nam serwowano, uboga baza zabiegowa. W końcu to nie są małe pieniądze jakie idą za kuracjuszem, a kuracjusz też dopłaca.
Na duchu podnoszą mnie moje pszczółki, wszystkie rodzinki przeżyły, wczoraj pięknie pracowały.
Maju jest to naprawdę odskocznia od jakichkolwiek problemów.
Pozdrawiam Alutka