Mam 33 lata i drugi rok z rzędu mam cichą migrenę.
Zaczęło się w grudniu 2014 roku wieczorem, leżąc przed telewizorem pojawił mi się przed oczyma migoczący zygzak, który po pół godzinie zniknął. Od tego momentu zygzak pojawiał się prawie że regularnie aż do końca lutego z średnią częstotliwością ok 2 tyg. Pojawiał się zawsze wieczorem w godzinach 17-22 i chyba zawsze przed TV albo monitorem komputera.
Potem miałem długą przerwę. Myślałem więc że powodem była może zima i jej następstwa czyli brak ruchu, zbyt długie wpatrywanie się w ekran, krótki dzień.
Wiec tak jak przewidywałem migrena jak w zegarku powróciła w grudniu 2015 roku po 9 miesiącach ale zaszły pewne zmiany i w przeciwieństwie do zeszłego roku trwa do dzisiaj (lipiec). Częstotliwość lekko się zwiększyła, pojawiło się więcej okresów kiedy zygzak był 2, 3 czy nawet mój rekord to 4 dni z rzędu w maju. Zwiększył się też zakres pór dnia i okoliczności w których się pojawia. Pojawia się również rano i głównie wtedy kiedy nie patrzę w ekran monitora czy komputera, czyli na spacerze, za kierownicą samochodu przy pracy, tydzień temu obudziłem się o 2 w nocy właśnie z zygzakiem przed oczami.
Czyli moja teoria o braku ruchu i nadużywaniem mediów upadła. I nie wiem dokąd to zmierza.
Na zagranicznych stronach wyczytałem że taka migrena może atakować nawet kilka razy dziennie co mnie trochę przeraża.
Chętnie poczytam wasze doświadczenia w tym temacie. W sierpniu idę do neurologa ale niczego po tej wizycie się nie spodziewam, bo tego się podobno nie leczy.