Zalogowałam się na to forum, bo potrzebuję pomocy. A właściwie nie ja, tylko mój chłopak.
Miesiąc temu, a dokładnie 16 grudnia nad ranem miał "atak". I to pierwszy w życiu, a bynajmniej pierwszy o którym wiedziałam. Jesteśmy już razem ponad rok, nigdy wcześniej się to nie zdarzyło. Ma 23 lata, więc nie wiem, czy to początek, czy może co innego...
Atak miał miejsce ok. 8 nad ranem, czyli we śnie. Charakterystyczne drżenie oka prawego, wygięcie ciała do tyłu. Silne drgawki i napięcie mięśni przez ok 5 min. Ślinotok i sine usta. Po napadzie, jest rozkojarzony, zmęczony, ma zawroty głowy. I oczywiście nic nie pamięta. Byłam przerażona, bo pierwszy raz coś takiego widziałam na oczy, kiedykolwiek. Zadzwoniłam na pogotowie i stwierdzili, że z opisu wynika,że to atak padaczki. Pytali, czy bierze stałe leki, ale nie. Rodzice mego lubego twierdzą, że nigdy to nie miało miejsca.
Było podejrzenie, że od zatrucia alkoholem, albo silnego uderzenia w głowę (bo noc wcześniej uderzył potylicą w ścianę). Miał robione EKG serduszka, wyszło ok. Robione również EEG i wyszło, że coś tam w płacie potylicznym nie styka. Ale było w miarę spokojnie.. Po 2 tyg. znowu atak nad ranem. Znowu taki sam. Powtórzone EEG, czekamy na wyniki. I teraz tydzień temu w weekend, znowu atak. Tym razem w nocy, od razu jak się położyliśmy i zasnęliśmy. Powtarza się to cyklicznie co 2tyg. Działa to na mnie tak źle, że zasypiając przy nim, cała się trzęse. Boje się, że znowu się to przydarzy, albo nie daj Boże, przydarzy się, kiedy nikogo nie będzie w domu...
Wczoraj robili rezonans magnetyczny. Nic nie wykazał. Nie wiem czy się cieszyć, czy płakać. Nie ma guza, nie ma żadnych zmian w mózgu. Niby ok - ale nadal nie wiadomo co jest przyczyną. Wykryto jedynie małego torbiela w głowie, ale możliwe, że ma go od urodzenia. Nie wykryto nic niepokojącego, czym można bybyło się martwić - tyle usłyszałam od jego ojca, który jest chirurgiem z dużym stażem. Na wynik drugiego EEG czekamy.
Myślałam, że cokolwiek się wyjaśni, a tu ciągle nic nie wiadomo.. Wiecie, co może być przyczyną? :(
Dodam, że chłopak nie miał ataków wcześniej (chyba, że nikt tego nie widział), nie miał urazu głowy, ani nic takiego.
Pomocy, bo z nerwów wariuję :(