Celice
Jak to pięknie się teraz nazywa "dysleksja", wiem, że coś takiego istnieje, ale jest to nic więcej jak brak wiedzy na temat zasad pisowni.
Ale po cóż wkuwać zasady pisowni, (jednym to przychodzi łatwo innym trudniej), skoro można sobie załatwić zaświadczenie, że jest się dyslektykiem i mieć problem z głowy.
Tak to wygląda z mojego punktu widzenia.
Też chodziłam do szkoły, ale za moich czasów nie było zaświadczeń o jakiejś dysleksji, każdy znał zasady pisowni, bo tego trzeba się nauczyć tak samo jak i pacierza.
Pamiętaj, skończysz studia, pójdziesz do pracy i przy napisaniu jakiego kolwiek pisma wpadniesz we własną pułapkę, tam nie będzie wymówki, jestem dyslektykiem, chyba, że kończysz studia tylko po to aby mieć przed nazwiskiem mgr.
A co do epilepsji, współczuję Ci, znam tą chorobę, sama jestem chora na epilepsję i nie tylko.
Alicja