Jestem chory na chorobę Meniera 23 lata . Początek był straszny. Zawroty głowy, zataczanie szumy uszne , utrata słuchu i wymioty, aż do utraty przytomności. Były chwile, że chciałem umrzeć, aby nie wymiotować. Wtedy nie było tych leków jak dziś,ale przywozono dary z zachodu i tam pojawiał się Serc, Betaserc itp.Trafiłem na wspaniałych lekarzy w Wojskowym Instytucie Medycyny lotniczej w Warszawie. Leżałem tam 6 razy. Nie4 słysze na jedno ucho drugie mam osłabione, czasem noszę aparat,ale nie zawsze można ,ze wzgllędu na szumy w uchu. Radzę pogodzić się z tą chorobą. Im dłużej trwa tym jest bardziej łagodna. Trzeba brać tabletki,czasem bardzo duże dawki, mało pić napojów, dobrze si wysypiać, nie palić tytoniu i jak można żyć bez stresów. Prowadzę samochód, nauczyłem się rozpoznawać, kiedy będę miał,atak, wiem kiedy się połozyć. Ostatnio wymiotowałem 3 lata temu z czego się bardzo cieszę. Nie chodzcie do neurologa tylko do dobrego laryngologa. Jeżeli ktoś ma chorobę Meniera to na nic badanie tomografem ani rezonansem to po prostu topi się błędnik i wtedy jest oczopląs i zawroty głowy. Wszystkim Menierowcom zyczę duzo zdrowia. Roman