U mnie nie ma mowy o operacji, to bez sensu.
Mam 4 poziomy w szyjnym i jeden (chyba) na dole.
Nikt nie wstawi tylu sztucznych dysków, bo reszta i tak będzie się "sypać" dalej. Poza tym ja nie mam przepuklin, w tym momencie.
Może uda się tymi wszystkim "działaniami" zahamować postęp choroby.
Nie chodzisz do profesjonalisty na terapię tylko sama ćwiczysz? Nie wszystkie ćwiczenia są dobre.
Fizjoterapeuta fajnie to wszystko ustawia, nastawia, nie wiem jak to się fachowo nazywa, ale ważne, ze jest lepiej.
Ja nogą nie zarzucałam tylko miałam jakieś osłabione te nogi.
Okazało się też, że mam zrotowaną miednicę, więc nie tylko problem z kręgosłupem powoduje ból.
No i pierwszy czy drugi krąg szyjny też źle ustawiony.
To wszystko razem powoduje, że cały kręgosłup jest do naprawy. A dyski to taki dodatek.
Póki człowiekowi nic nie dolega, nie zdaje sobie nawet sprawy jak ważny jest kręgosłup i ile ważnych rzeczy się w nim mieści.
Pozdrawiam i życzę powodzenia i wytrwałości w dążeniu do zdrowia!
P.S. Kup sobie do dynamicznego siedzenia, taki dysk sensomotoryczny (niektórzy nazywają to beret). Poczytaj w necie o tym, to też pomaga na
ból pleców i generalnie dobre jest przy
dyskopatii.