Reklama:

Praca z epilepsja (19)

Forum: Padaczka

gość
08-07-2020, 15:20:25

Witam mam pytanie. Czy udało wam sie znalesc prace chorujac na padaczke? Mi sie nie udaje i to od 2 lat. Nigdzie mnie nie chca przyjac nawet w zakladzie pracy chronionej. Najgorsze w tym wszystkim jest to ze moja rodzina mysli ze ja nie pracuje BO MI SIE NIE CHCE! Oni tego nie rozumieja. Juz nie wiem gdzie mam szukac w moim miescie cienko z praca jak juz jest gdzies praca to trzeba dojechac tutaj u mnie nawet glupiego autobusu nie ma .A jak wiadomo prawa jazdy nie moge zrobic i tak to ciagle to idzie. Juz mi sie wkólko pomału odechciewa wszystkiego. Jak bylo w Waszym przypadku??
gość
21-07-2020, 19:18:23

10 lat choroby. Pracuje cały czas, praktycznie 6 dni w tygodniu po około 10h , fizycznie do tego treningi siłowe 5 razy w tygodniu. Nie zapominam o lekach , kiedy się da śpię lub odpoczywam , dobrze jem i mam spokój. Ostatni atak ponad dwa lata temu, po nie przespanej nocy i alkoholu.
Wszystko zależy jak często masz ataki , ja uważam ze jeśli się naprawdę chce to można robić wszystko. Ja mam takie podejście ze jeśli nawet miałbym brać większa dawkę to wchodze w to ale chce żyć normalnie.
Pozdrawiam
gość
23-07-2020, 14:33:50

5 lat // Po dwóch otwarciach czaszki ( tętniak ) , no i padaczka . lekarstwa każdego dnia(rano i wieczorem )
Pracuję jako elektronik .Pracuje tam gdzie pracowałem przed operacjami . Łapa się trzęsie ,ale co tam .... kumple mówią że muszę więcej pić przed pracą :)
Staram się żyć normalnie . Zawsze każdemu podkreślałem ( czasem nawet krzykiem ) że jestem zdrowy i nie potrzebuje litości . Dużo przyjaciół chciało mnie wyręczać ( to było bardzo miłe , doceniałem to że mam wokół siebie wspaniałych ludzi,ale to tak strasznie wkurzało....wkurza - PAMIĘTAM o tym że już nigdy nie będzie tak jak było ,że nigdy nie będę robił pewnych rzeczy ,ale też nikt nie powiedział że będzie gorzej :)
Do pracy jadę sobie rowerkiem w kasku :) , na imprezach pije piwko bezalkoholowe ,wodę z cytryną )
znalazłem sobie hobby ( fotografia , biegam ,poker ( na żetony w necie :))))
jeżeli żona powie zrób to ,tamto - nie masz ochoty, to mówisz " głowa mnie boli " :))) ( jak Kuba Bogu .......tak Bóg Kubie:)
Kolego Ty też się nie poddawaj ,jeżeli nie teraz to za miesiąc ,dwa znajdziesz pracę .
Może poproś tą Rodzinę niech Ci pomogą znaleźć pracę ( jeżeli to dla nich takie łatwe ) są też różne agencje pracy .
Jak by nie było nie trać wiary w siebie ( łatwo nie jest z chorobą ,ale na pewno będzie inaczej się żyło )
Tyle ludzi jest na świecie którzy mają gorzej i co oni mają powiedzieć .
np. czy Ty widziałeś nastolatka któremu się rozładuje telefon ? Widziałeś by się załamał w tym momencie że pokemon mu spinkolil ? to prawda że czasem łzy zaleją takiemu nastolatkowi oczy,smarki zatkają nos,czasem nawet się jeden z drugim zakrztusi ,ale oni sie nie poddają i nie dają za wygraną .W tedy zawsze poproszą znajomego o power banka .
Ty też nie panikuj / padaczka to fajna choroba i nie każdy ją może mieć :)) lekarstwa łykaj ,na kontrole choć,
na padaczkę tez jest dobra rozmowa z psychologiem .
Bedą częstsze ataki ,zmień lekarza . WALCZ i ciesz się każdym dniem .
a za kilka miesięcy wejdź tutaj i napisz nam wszystkim jak zmieniłeś swoje życie
gość
23-07-2020, 18:01:19

Pięknie napisane!! Szanuje i przesyłam pozdrowienia ☺️ od pierwszego ataku minęły 2 lata i życie się przewróciło do góry nogami, od ponad 1.5 biorę leki rano wieczór i lepiej gorzej ale idzie. Na początku dramat, ciężko znosiłam zwiększenie dawek. Podupadłam na psychice, doszło dużo zmian w życiu więc nie było łatwo. Z pracy mnie nie zwolnili jak dowiedzieli się że zachorowałam, pracuje w biurze. Dodatkowo realizuje i spełniam się w swojej pasji która przerodziła się w pracę od dawna także u mnie kwestia pracy ok. Gorzej ze zrozumieniem bliskich i faceta co do choroby, stanów i to że jednak człowiek się zmienia podczas jej trwania i są dni lepsze gorsze.. no i zastanawiam się żeby iść do psychologa co by lepiej się funkcjonowało:)
Początkujący
15-12-2020, 22:26:42

Ja mam 39 lat , już żyję z tą chorobą 28 lat. Przez tyle lat biorę leki. Mam padaczkę lekooporną co powoduje że leki po trzech czterech latach stosowania przestają działać. Ale ponad 16 lat pracuję. Zmieniałem miejsca pracy dość często. Aktualnie jako sprzedawca elektroniki. Mam zamiar pracować do śmierci nie mam zamiaru odchodzić na emeryturę mój stryj pracuje już ponad 50 lat i wiem że da się nawet jak się ma już wiek emerytalny. Dla mnie praca jest rzeczą która pomaga bo podnosi psychikę. Dzięki pracy mam mniej ataków bo się lepiej czuję psychicznie. Moim zdaniem to właśnie praca podniosła mnie psychicznie.
Trzeba być czynnym społecznie i pracować bo to naprawdę pomaga, praca pomaga w leczeniu. Praca działa jak lek. Nigdy nie pozwól na to aby zamknięto Cię pod klosz opiekuńczy.
Mam córeczkę, ba w sądzie wygrałem i to ja jestem głównym opiekunem dziecka a nie moja była żona.
Trzeba cierpieć przy atakach, ale nie poddawać się. Praca pomaga i to bardzo. Na pewno znajdziesz pracę są pracodawcy którzy się nie będą bali i pracę znajdziesz, trzeba się nie poddawać.
gość
23-02-2021, 09:31:29

Ja mam 27 lat i padaczkę lekooporną od 13 lat. Nie, żadne leki nie działają, mam napady kilka razy w miesiącu, zaś neurolodzy jedyne co potrafią to wypisać od nowa receptę i wziąć kasę. Straciłem już kilka razy pracę z powodu napadów (taką biurową też).
Praca pomaga i to bardzo. Na pewno znajdziesz pracę są pracodawcy którzy się nie będą bali i pracę znajdziesz, trzeba się nie poddawać.
Też tak myślałem aż do momentu gdy obudziłem się na podłodze w pracy, w drodze do pracy na chodniku lub na podłodze przed wyjściem z domu. Też sądziłem, że mogę żyć jak normalny człowiek i strach przed nie będzie mnie ograniczać. Wtem ataki zaczęły się z zaskoczenia. Nie, nie każdy może (niemal) wszystko, każdy przypadek trzeba rozpatrzeć indywidualnie.
Pozdrawiam
gość
16-01-2023, 00:51:42

U mnie to nie tylko kwestia padaczki i napadów kilka razy w tygodniu (zarejestrowanych). Wcześniej już miałam cukrzycę typ. 1, potem celiakię (najmniej uciążliwe, ale kasa kasa kasa i ciągle kontrolowanie własnej rodziny, bo mają gdzieś, że trzeba uważać z przyrządzaniem posiłków, chcą peanów za to, że coś kupią specjalnie dla mnie, co ma jęczmień czy pszenicę, no ale to z dobroci i powinnam doceniać haha ), anemia i niedoczynność tarczycy, polineuropatia, na 99% gastropatia, ale olewają, leków tona, napady wywołują przede wszystkim dźwięki - tudzież tonacja, jak zwał, problemem jest często przebywanie wśród ludzi, a nawet gdy sąsiad włącza za oknem kosiarkę czy gdy tłucze w piwnicy za ścianą. Imprezy "brata", dźwięk większości dzwonków, instrumentów różnego typu, najłatwiej o dziwo ze smyczkowymi, ale te zawsze najbardziej lubiłam, o ile nie są mieszane z elektrycznymi wzmacniaczami dźwięków. Dźwięk klaksonu samochodu już wywołuje napad, gdy się nie obudzę samoistnie to jest znacznie większa szansa na atak. Dodatkowo rośnie mi zmiana na szyszynce, oczywiście dla neurologów "to za mało" - zaburzenia pamięci, ciągle bóle głowy, osłabienie wzroku, gdzie to wg okulisty problem typowo neurologiczny i każdy neurolog powinien wiedzieć, że opadająca powieka jest sygnałem problemów neurologicznych. Do tego po tym, co mnie dwukrotnie spotkało ze strony mężczyzn mam PTSD, podobno, ale właśnie z powodu tych podejrzeń poszłam do neurologa-psychiatry, bo myślałam, że przez to nie mogę spać, ale pierwsze co, to wciskanie leków na depresję, wiadomo, a na sek jakichś dziwactw, których nawet nie biorę, bo koliduje z moimi chorobami i lekami. Proszę wyłącznie o coś na sen, bo mam zaburzony rytm do owy, to "Nie."-więc gdy tylko dowiedziałam się, że zmiana na szyszynce minurosla, odstawiłam od psychiatry na PTSD (i tak guzik dawało) i kupiłam melatoninę, której mi odmawiał, bo "to nie na mój przypadek) - i jest to jedyne, co pomaga mi spać w nocy, ale ze mam zaburzenia pamięci (co i dlaczego mam robić), zapominam, jak zresztą coraz częściej o innych lekach. Oczywiście, że nic mi nie przysługuje, bo jestem młoda i powinnam sobie radzić bez pomocy ha ha. Tak samo dzisiaj znowu wzięłam dwa razy tę samą insulinę, bo mi się pomieszało. Myślicie, że kogoś to obchodzi? Co najwyżej potrafią wezwać karetkę i zabrać na izbę psychiatryczną tuż po ataku padaczkowym i złej dawce insuliny, skoro już nic nie chcę czuć. A dlaczego mam chcieć żyć w takim stanie, to ktoś jest w stanie wytłumaczyć, skoro do pomocy nikogo? Pracy się boję po tym, co mnie spotkało ze strony poprzedniego pracodawcy, podobno tak bardzo wspierającego niepełnosprawnych, że usłyszałam prosto w twarz, że powinnam wiedzieć, że sobie nie poradzę i że nikt mnie nie chciałby zatrudnić, bo choruję (ale jednocześnie palant powiedział, że pracowałam dobrze, bez zastrzeżeń).
Rodzina - pogardą, bo nie mam pracy i nie zdołałam skończyć studiów, chociaż została mi tylko praca magisterska, ale studia jednolite były. Wsparcie? Nadal się przyczepiają, gdy wołam nagle, żeby "przestali" - gdy przez ich zachowanie dostaję napadu padaczkowego, przez dźwięki, o których doskonale wiedzą, że mi szkodzą. Także tyle w temacie. Jeszcze matka non stop pokrzywdzona, że ja bardziej choruję niż ona i kotka, co jest nieludzkie.
gość
26-02-2023, 11:05:09

Witam. Mam Cukrzycę T1 i Padaczkę lekooporną. Wycieli mi guza, ale od tego momentu zaczęły się problemy z pamięcią. Pamięcią krótkotrwałą. Nie zapamiętuję twarzy, zdarzeń co się stało. Jak gdzieś byłem i potem oglądam foto to nie kojarzę gdzie i kiedy. Mieszkam w dużym mieście i nie jest to zbyt atrakcyjne życie jak ktoś cię mija i nie wiesz czy go przypadkiem nie znasz. Np. mogą pomyśleć że "co on taki jest nawet nie powie cześć czy dzień dobry" Nie są to wszyscy jest grupa których poznaję to są bliskie mi osoby. Zdarzeń które były wczoraj tydzień temu nie jestem w stanie opisać. Żyję sam. Pracę mam, ale jest to telepraca przy komputerze. Dobra jest na dziś, ale jest potencjał do czegoś jeszcze. Ted
gość
27-02-2023, 10:11:00

Treść zablokowana przez moderatora

gość
01-03-2023, 18:55:42

Treść zablokowana przez moderatora

gość

Dopuszczalne formaty pliku graficznego: jpg, jpeg , png.

Rozmiar zdjęcia nie powinien przekraczać 0.6MB.

Reklama:
Reklama:
Reklama: