Witam.
Ja z niebieskimi plamami (i nie tylko) borykam się od kwietnia 2019r.
Pojawiają się one u mnie w różnych miejscach w polu widzenia, różnej wielkości, kilka-kilkanaście razy dziennie. Sa często szare, niebieskie albo zielone. Pojawia się na kilka sekund bądź minut.
Często również pojawiają się "iskierki" czyli jakby świecący punkcik w polu widzenia, który znika po kilku minutach. Coś jakby mocny powidok ale powstaje bez patrzenia na światło.
Kilka razy w życiu miałem również aurę wzrokową jak przy migrenie ale bez bólu głowy.
Okulista nic nie znalazł. Dodam, że wzrok mam sokoli. Ale mam męty w ciele szklistym, które również widzę. Okulista twierdzi, że to nie męty są odpowiedzialne za te plamy.
Potem badanie USG tętnic szyjnych - wszystko ok.
Następnie echo serca u kardiologa - wszystko ok.
Neurolog zlecił
rezonans magnetyczny mózgu z kontrastem i bez. Nic nie wyszło po za jakimiś drobiazgami (jakieś zwężenie żyłki), o którym neurolog stwierdził, że mam prawdopodobnie od urodzenia.
Gdzie szukać problemu? W kręgosłupie? Nie mam innych objawów "kręgosłupowych". Neurolog też stwierdził, że to nie kręgosłup...ale może jest jakiś ucisk na obszar w kręgosłupie odpowiedzialny za wzrok albo za dopływ krwi i powstaje jakieś lekkie niedotlenienie?
A może w mojej psychice coś nie tak? Jakaś nerwica o której nie wiem? Ale plamy powstają bez względu na mój stan psychiczny. Czy się cieszę czy jest mi smutno plamy w różnym stopniu się pojawiają.