Czesc. Mam na imię Gosia. Choruję na padaczkę od 12 lat. - chyba tak powinnam zaczac. Nigdy nie siedziałam na forach związanych z tym tematem, teraz mnie cos tknelo. Chciałabym poprostu porozmawiac... Czytałam wpisy dziewczyn chcacych miec dziecko, osob pytajacych co zrobic kiedy ktos bliski ma atak... U mnie zaczelo sie bardzo zwyczajnie - nikt w rodzinie nigdy nie chorowal. Pewnego dnia zaczela uciekac mi reka. Zaraz szpital, badania i diagnoza. Od tego czasu leczylam sie u kilku lekarzy. Obecnie mam jednego specjaliste we Wrocławiu. I czuje sie dobrze. Przeszlam naprawde duzo. Mam piecioletnia corke. Ciaza byla koszmarem. Zanim zaszlam w ciaze ataki mialam bardzo rzadko, jak to mowi moj lekarz - wyladowania. W ciazy zdarzaly sie nawet dwa razy dziennie (ale nie codziennie). Moja corka urodzila sie jako kilogramowy wczesniak (na szczescie jest zdrowa). Ale wracajac do choroby. Ja nie czekam az zostane wyleczona. Rezonans wykazal zmiany w mozgu i poprostu wiem ze musze z tym zyc. Od czasu do czasu pije piwo, wodki zero bo po wypiciu dwoch piw czuje sie dobrze a po jednym drinku na bazie wodki mam atak. Ja staram sie zyc normalnie, ale wiem ze moi bliscy, moi rodzice sie martwia. I to oni mnie dyskretnie pilnuja. Czesto dzwonia do mnie kiedy jestem np na zajeciach. Pracuje normalnie. Moi znajomi wiedza ze jestem chora. W pracy tez. Najgorsze bylo dla mnie kiedy mialam atak w obecnosci mojej corki. Ona tak strasznie krzyczala i plakal. To zdarzylo sie jak do tej pory trzy razy. Ona caly czas mnie teraz obserwuje i mowi: uwazaj mamo zebys nie upadla. Albo wspomina: pamietasz mamo jak tu upadlas i uderzylas sie w glowe? Po ataku oczywiscie nic nie pamietam. Budze sie gdzies polozona, na lozku a nade mna np. moi bliscy, moj facet. A dla mnie najbardziej w tym wszystkim jest wkurzajace ze mam pogryziony jezyk. I nie moge normalnie jesc przez tydzien. To tak ogolnie u mnie wyglada
Bardzo chetnie odpowiem na wszystkie pytania i pogadam.
Pozdrawiam wszystkich i trzymam kciuki.
BUZIAKI :)