Witam! Jestem 44-letnim facetem, ale czytając te wszystkie posty ludzi mimo wszystko walczących z tą straszną chorobą starszych ludzi, łzy same cisną mi się do oczu. Od trzech lat wraz z żoną i teściową mamy problem z babcią żony. Gorąco współczuję wszystkim, którzy mają te same problemy co my. Starszym ludziom należy się opieka, ale cena, którą trzeba za to zapłacić jest straszna. Nerwica i ciągły strach, przed tym co może się stać, przed tym co może babcia wymyślić i komu próbować zrobić krzywdę. Żal mi moich dzieci, bo im najtrudniej zrozumieć , że to choroba. Brakuje nam już wszystkim sił. Najgorsze, że nie ma nadziei na poprawę. Jestem tu pierwszy raz, na tym forum; nie wyobrażałem sobie, że tyle osób przeżywa to samo co my. Widząc te wszystkie nieszczęścia współczuję innym, ale mnie samemu jest jeszcze ciężej...