Witam. Wczoraj wieczorem moj trzyletni braciszek dostal "chyba" pierwszy atak padaczki. Zaczal krzyczec, wpadl w histerie do tego mial drgawki i caly zesztywnial. Mama nie mogla Go utrzymac tak nim trzeslo. Po chwili przeszlo mu a on dalej zaczal sie bawic, nic nie pamietajac.
Mama zadzwonila na pogotowie a oni powiedzieli "byc moze padaczka" ale musi isc w poniedzialek do swojej doktor, wziac skierowanie na EEG, najblizszy termin badania za ok pol roku. Strasznie dlugo sie czeka... :( Powiedzcie mi prosze czy to jest jakas odmiana padaczki? Nie slyszalam nigdy by ktos krzyczal w czasie ataku... Dodam jeszcze, ze moj braciszek dwa dni temu poprosil mame by wylaczyla telewizor bo mu oczy popsul a dzis kiedy wstal, zjadl sniadanko zapytal mamy czy to juz dzien czy jeszcze noc. Moze miec cos z oczkami?
To padaczka czy moze cos sie dzieje z nim innego, niedobrego? Prosze o jakies podpowiedzi.
P.S. Siostra mojej mamy ma epilepsje-inna. W czasie ataku zasypia sobie i przestaje oddychac. Cos strasznego, ale na szczescie od dluzszego czasu atakow nie ma i przede wszystkim pierwszy atak u niej nastapil gdy miala ok 15 lat, u dentysty-duza juz byla.