Dzień dobry!
Mój tata miał trzeci zawał. Podczas zatrzymania akcji serca był reanimowany przez ponad godzinę. Po przebudzeniu okazało się że mózg nie został uszkodzony i wszystko powinno być w porządku. Tata rozmawia i kojarzy fakty ale niestety wystąpił bardzo niepokojący objaw- wybuchy agresji slownej i agresywne zachowania z którymi nie radzą sobie pielęgniarki. Mimo iż jest za słaby ( był w śpiączce około dwóch tygodni) próbuje " uciekać" ze szpitala staczając się z łóżka co skutkuje rozwaloną głową, nosem i licznymi potłuczeniami. Trzeba go przywiązywać pasami co powoduje narastanie agresji i kółko się zamyka. Nie ma przy tym mowy o rehabilitacji. Dodam że przedtem tata był osobą bardzo rozsądną.
Czy ktoś miał jakieś doświadczenia z podobnym przypadkiem?